Dzisiaj miałem ciężki dzień. Polowałem na różnego
rodzaju zwierzęta, tarzałem się w śniegu. I wpadłem pod taflę lodu.
Jest 18.00 ale wolę wrócić do jaskni żeby jutro wstać o piątej.
Zamlaskałem głośno,układając się do snu. Oparłem łeb o kamień który
znajdował się na moim legowisku i zasnąłem...
***
Obudziłem się w dziwnym miejscu. Nie byłem w
jaskini tylko na opustoszałej polanie. Piasek był zabarwiony krwią a
wszędzie wokół mnie leżały czaszki. Zwierząt jaki i ludzi... Wzdrygnąłem
się gdy to zobaczyłem. Zastanawiałem się czy to ja to zrobiłem. Choć w
to wątpię. Przecież JA bym nie mógł zabić człowieka. Chyba że.... O NIE!
Pobiegłem nad taflą lody i zobaczyłem
siebie. Nie to niemożliwe!A jednak... Jestem jednorożcem śmierci i
cierpienia(bam,bam!). Nie to niemożliwe. Spuściłem łzę która natychmiast
wpadła do jeziora usłyszałem cichy głos:
-Marvel.. Śmierć nie płaczę. Ona powoduje płacz..
-Kim jesteś??-zapytałem powstrzymując krzyk
-Twoim prześladowcą i cieniem-zawołał głos który coraz bardziej mnie przerażał
-Zostaw mnie!
Uciekłem na pustkowie lecz na marne.
Widziałem jego cień. Strzeliłem w niego jakimś zaklęciem. Ale on tylko
zaśmiał się szyderczo:
-Będę z Tobą na zawsze Marvel..
-Nie jestem żaden Marvel!
Cień przemknął szybko przez mnie i rzekł:
-Tak a kim jesteś?!
-Twoim wrogiem-odparłem szyderczo
Co się ze mną dzieje?! Ja nie chciałem tak
powiedzieć... To wszystko jedno wielkie nieporozumienie!Tracę panowanie
nad sobą... To może przez ten upał? Cień zaszedł mnie od tyłu i
powiedział:
-Jestem moim wrogiem hmm?To pokaż co potrafisz!
Widziałem jego złowieszczy uśmiech.
Wytężyłem się i... Strzeliłem w drzewo od którego moc się odbiła i
trafiła ptaka który spadł przede mnie martwy. Przełknąłem ślinę. Cień
ponownie zarechotał:
-To nie jest miejsce dla Ciebie.. Jesteś inny...
Mruknąłem:
-Napewno.
Cień przez chwilę coś szeptał i po chwili
na jego miejscu pojawił się...MÓJ KLON?!Nie klon jednorożec tylko
PRAWDZIWY JA. Czyli ten Atlas który dołączył do sfory Crazy Dogs.
Zarżałem:
-Oddaj mi moją postać!!
-Jak sobie życzysz-uśmiechnął się szyderczo Cień
Po chwili poczułem mrowienie na plecach i
głośne śmiech Cienia. Otworzyłem oczy i znowu byłem sobą. Lecz niestety w
tym samym miejscu. Westchnąłem ciężko ale zobaczyłem że Cień przybrał
postać jednorożca śmierci i cierpienia. Przełknąłem ślinę. Cień stanął
dęba i powiedział:
-Dziękuje...Naprawdę Ci dziękuje Atlasie.
-Za co?-uniosłem ,,brew".
-Za to że uwolniłeś mnie z tego więzienia.
-A nie ma za co..-poczułem się dumny
-No ale teraz nie jesteś mi już potrzebny-uśmiechnął się
-Że co?-zdążyłem wypowiedzieć tylko te słowa.
Cień rzucił we mnie jakieś zaklęcie bo
zemdlałem. Ale zamiast obudzić się na tym odludziu. Obudziłem się na
swoim legowisku w jaskini. Był środek w nocy a ja wyszłem na zewnątrz.
Nagle usłyszałem czyjś śmiech. Uśmiechnąłem się bo wiedziałem że to Cień
tak się cieszy ze swojej wolności...
Zaliczone :)
OdpowiedzUsuń~~ Hiro