Ależ się cieszyłam, że dołączyłam do sfory! Alfa przyjął mnie tak ciepło, serdecznie!
***
Otworzyłam oczy. Ależ twardo spałam! Wprawdzie na dworze, bo jaskini jeszcze nie znalazłam, ale spało mi się znakomicie. Śniło mi się, że patatajam na różowej tęczy na pomarańczowym lamorożcu w białe kropki. O matko co ja gadam...! Mam naprawdę chorą psychikę.
Wprawdzie obudziłam się w wspaniałym nastroju, ale niesamowicie głodna i spragniona przygód. Mianowicie znalezienia jaskini lub innego lokum zamieszkania.
***

Zaczaiłam się na zwierzynę. Czymkolwiek miała być ma ofiara, skończy szybko i bezboleśnie. W miarę bezboleśnie. Nie lubię zadawac bólu niewinnym zwierzętom, ale no niestety jestem mięsożercom.
Wkrótce ujrzałam pięknego bażanta, który akurat przyszedł na polankę, na której ja spędzałam czas
na myślistwie. Biedaczek nie spodziewał się, że zaraz padnie ofiarą głodnego psa.
Rzuciłam się na ptaszka po czym od razu odgryzłam mu łeb i wyplułam go za siebie. Szybko chwyciłam go za skrzydło, zatargałam w bezpieczne miejsce i pożarłam. Wreszcie byłam najedzona.
***
Po zakończonym posiłku starłam mokrym śniegiem resztki krwi z futra. Poszukałam wygodnego miejsca do przespania się, jakoś ogarnął mnie senny klimat. Nie szukałam długo, położyłam się na skale i zaczęłam się wygrzewać w świetle porannego słońca. Zasnęłam znów,
***
Mimo wszystko spałam płytko i słyszałam każdy szmer. Przeraziłam się kiedy do moich uszu dobiegł odgłos kroków. Otworzyłam lekko oczy. Zobaczyłam wilka!
Ogarnął mnie strach, jednak udawałam, ze śpię,
-Proszę proszę, czyżby był nowy piesek?- powiedział intruz
Zerwałam się na równe nogi i odsunęłam się do tyłu kilka kroków, jednak natręt przybliżył się do mnie, przebadał wzrokiem po czym warknął.
-Co tu robisz?!- syknął
-Ja.. ja mieszkam tu.
-Tuu? Na moich terenach?!- uniósł się
-Przepraszam cię! Dołączyłam do sfory, więc myślałam, że mogę wszędzie chodzić...- skuliłam się i popatrzyłam mu w oczy.
On był wysoki, naprawdę był to gigant. A ja mała psinka, co miałam robić? Walczyć?!
-Myliłaś się!- fuknął.
Kiedy chciałam zawrócić krok pies w typie wilka wyszczerzył zęby po czym rzucił się na mnie. Próbowałam go zrzucić jednak nie mogłam! Wołałam pomocy, czułam jak jego zęby wtapiają się w moje ciało. To tak bardzo bolało!
-Przepraszam! Proszę! Zostaw mnie!
Wtedy szarpnął jeszcze mocniej. Dlaczego on mi to zrobił? Przecież chciałam już iść! Zostawić go w spokoju!
Wreszcie pies mnie zostawił. Podkuliłam zakrwawiony ogon i z piskiem chciałam iść, on też się odwrócił. Jednak ja jak nigdy zebrałam się na odwagę i bardzo pewnym siebie głosem powiedziałam:
-Ja przepraszam... naprawdę.
Fuknął i przewrócił oczami.
-Mam na imię Rumba i nie chcę mieć tu wrogów.
<Lethal? Proszę nie bij! Polub Rumbe... ploooose *u*>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz