- Wyjdziemy tylnym wyjściem. - rzekłem podchodząc do ściany. Suczka popatrzyła na mnie. Zacząłem kopać. Był to tylko piasek. Wyszliśmy z jaskini innym wyjściem. Spojrzałem na Katję. Trzęsła się ze strachu.
- Muszę znaleźć inną jaskinię. - powiedziałem z uśmiechem na pysku.
- No musisz. - rzekła cicho. Ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiejś jaskini.
~JAKĄŚ GODZINĘ PÓŹNIEJ~
Trafialiśmy na różne jaskinie, ale nie każda mi odpowiadała. I po jakimś czasie trafiliśmy na, według mnie, ładną jaskinię. Spojrzałem na Kat.
- Chyba nikt tam nie mieszka. - uśmiechnąłem się do siebie i wszedłem do jaskini. Katja podążyła za mną. Rzeczywiście. Nikt tam nie mieszkał. Miałem rację. Spodobała mi się ta jaskinia. Było nawet w miarę czysto, a nawet... Jako szczeniak nie przepadałem za sprzątaniem. Suczka oglądała jaskinię z uwagą. Gdy skończyła podeszła do mnie.
- Jest... Ładnie. - powiedziała. Uśmiechnąłem się. Fajnie, że podobała jej się moja nowa jaskinia. Byłem ciekawy jak będzie wyglądała gdy skończy się zima.
~WIECZOREM~
Bawiłem się z Katją w jaskini. Nagle usłyszeliśmy wołanie.
- Katja! - krzyczał ktoś. Suczka podeszła do wyjścia z jaskini. Rozejrzała się, a później przyszła do mnie.
- Tata mnie woła. Muszę wracać do domu. - rzekła. Spuściłem głowę i patrzyłem w ziemię.
- No, cóż... Skoro tak to wracaj ze swoim tatą do domu. - powiedziałem.
- Pa. - suczka uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłem uśmiech i położyłem się w moim legowisku. Zasnąłem od razu.
~RANO~
Obudził mnie świergot ptaków. Byłem głodny. Wyszedłem z jaskini. Teraz przed jaskinią nie ma już strumyka. Dlaczego!?
Szedłem przed siebie szukając dostępu do czystej, świeżej wody. W końcu znalazłem potok górski. No, w końcu mieszkałem w górach. Z uśmiechem na pysku podszedłem do potoku i czekałem aż przepłynie jakaś ryba. Doczekałem się w końcu pstrąga. Chyba pstrąga. Nie znam się zbytnio na rybach. Złapałem tą całą rybę i zacząłem jeść.
- Dlaczego nie iść teraz do Kat? - spytałem siebie gdy skończyłem jeść rybkę. Zacząłem więc iść w stronę jaskini, w której mieszka suczka.
Dotarłem tam po godzinie. Katja bawiła się chyba ze swoim rodzeństwem. Pilnował ich... No właśnie. To był Alex! On oprowadzał mnie po terenach. Ech... Nie oprowadzał. To ja uczepiłem się niego i chodziłem wszędzie. Podszedłem do Katji.
- Cześć. - uśmiechnąłem się.
- Hej, Tramp. - suczka usiadła. Obok niej leżała na śniegu inna suczka.
- To twoja siostra? - spytałem.
- Tak. - rzekła Katja. - To jest Suyin. Suyin, a to jest Tramp. - przedstawiła nam siebie.
- Katja... Czy ty masz chłopaka? - spytała leżąca suczka.
- Nie! - warknęła Kat. Patrzyłem na kłócące się siostry.
- Dość! - ryknął w końcu Alex. Podszedł do suczek i rozdzielił je. - Katja? Idziesz z Trampem, czy nie?
- No idę. - powiedziała suczka i podeszła do mnie.
Szliśmy teraz gdzieś, ale sam nie wiedziałem gdzie. Popatrzyłem na suczkę.
- Katja, a gdzie my w ogóle idziemy?
Katja?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz