- Masz może ochotę wspólnie zapolować na jelenia? - spytałam Marike. Ta spojrzała na mnie zdziwiona.
- No... tak - odparła niepewnie - W zasadzie to sama chciałam się ciebie o to spytać...
- Skoro tak, to może przejdźmy od razu do rzeczy. - przerwałam jej - Ja przyczaję się z przodu w krzakach, a ty w tym czasie zajdziesz je od tyłu i popędzisz w moim kierunku. Wyskoczę wtedy i spróbujemy odciągnąć jednego z nich na bok. - suczka kiwnęła głową i zniknęła wśród drzew, a ja przyczaiłam się na ziemi i czekałam. Po kilku chwilach jeden z jeleni podniósł głowę i wydał z siebie potężny ryk. Zaczyna się. Jelenie zaczęły pędzić w moją stronę. Wyskoczyłam zza drzewa, a zwierzęta zatrzymały się gwałtownie. Zaczęłam biec w stronę najmniejszego, kiedy zauważyłam Marike. Razem go otoczyłyśmy i dobiłyśmy. Gdy już myślałam, że to koniec polowania usłyszałam odgłos pędzących kopyt. Jeleń pędził wprost na Marike.
- Marika, uważaj! - krzyknęłam. Suczka obejrzała się za siebie. Pędzące zwierzę było kilka metrów przed nią. W ostatniej chwili skoczyłam na Marikę i odepchnęłam ją w drugą stronę. O mały włos, a sama stałbym się ofiarą polowania. Kiedy jeleń odbiegł, wstałam z ziemi i odetchnęłam z ulgą.
- Mało brakowało.
<Marika? wyszło takie sobie >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz