Nie mogłam w to uwierzyć.Sode ocaliła mi życie.Nie wiedziałam co mam już o niej myśleć.Bezduszny i ponury pies nie ratuje nikomu życia.Czyżbym pomyliła się co do niej.Nawet nie wiedziałam jak jej podziękować za ten czyn.Byłam w szoku.
-Emm...dziękuje-odparłam patrząc z podziwem na Sode.
-To nic-powiedziała wstając i podając mi rękę.
Wstałam i usiadłam oszołomiona.Sunia klapnęła obok mnie.Zaczęłyśmy rozmawiać o bardzo dziwny rzeczach.Po rozmowie poszłyśmy nad przepaść.Słońce świeciła nam nad głowami a sępy dawały o sobie znać.Byłam bardzo wdzięczna Sode ,że mnie uratowała dlatego chciałam się zrewanżować.
-Pobawimy się w berka?-spytałam ze śmiechem.
-W co?-spytała zaskoczona.
-Nie znasz berka....rly...-odparłam załamana...
<Sode?>
Wena ma urlop :p
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz