sobota, 21 lutego 2015

Od Rumby do Valentina

Robiłam w jaskini małe porządki. Przez ostatni tydzień śmieci się nazbierało co niemiara, a wiatr wdmuchiwał ich coraz więcej. Moje rozgrzebane posłanie zniknęło, resztki kości również, a miejsce ich pobytu- nie udawajmy, które śmierdziało- natarłam świeżymi liśćmi mięty, którą uwielbiałam. Nieprzyjemny zapach zaraz znikł.
Niedawno w lesie znalazłam piękne, duże, rozłożyste poroże jelenia. Postanowiłam je powiesić na jednej ze ścian mej groty. Tak też zrobiłam. Ściany przyozdobiłam suszonymi kwiatami. Z większych gałęzi zrobiłam półki. NA ścianach zawisły jeszcze różnego rodzaju skóry zwierzęce. Nagle moja jaskinia ożyła! Zrobiła się bardzo przytulna. Brakowało jednak jeszcze posłania. Ułożyłam je z miękkich traw i owczego futra.
Wybrałam się na krótki spacer. Przeszłam się wzdłuż Kwietnej Łąki. Mimo, że jest wiosna i roślinność powraca do życia, o dziwo na Kwiecistej Łące było pełno tych roślinek! Zaczęłam hasać jak opętana!
W oddali, nad jeziorem zobaczyłam kilka psów. Bodajże był to Maxiu, Sode i Marika. Zawróciłam z kilkoma kwiatkami w pysku. Szybko dobiegłam do jaskini. Dumnym krokiem do niej weszłam i nie zważając na nic przypięłam roślinki do ściany. Po długim spacerze chciałam się zdrzemnąć, kiedy nagle na moim posłaniu zobaczyłam psa! Przeraziłam się! Psiknęłam przeraźliwe, ale zaraz potem warknęłam niczym lew. Pies ani drgnął, ale wydał z siebie ciche skomlenie. Podeszłam do niego i przyjrzałam się mu. Był bardzo podobny do Alexa.
-Alex?- spytałam z niedowierzaniem.
Nie odpowiedział.
Dopiero wtedy zauważyłam, że jest on ranny! Dlatego nie mógł mówić! Miał rozszarpany lewy bok, rozdrapany kark i nadgryzioną lewą brew. Od samego patrzenia całe ciało zaczęło mnie boleć! Biedy pies!
-Co ci się stało?- wydukałam
No oczywiście, przecież nie mógł mówić! Trzebabyło mu pomóc!


<Valentino? :o>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz