Biegłam w stronę jeziorka. Wyglądam jak smerf. Uśmiechnęłam się na tę myśl. Wreszcie
dotarłyśmy na miejsce, a ja, nie czekając na Hope wskoczyłam do lodowatej wody.
Wyszłam na brzeg, przy okazji zostawiając na ziemi turkusowy ślad. To pewnie
resztki tego… czegoś, czym się upaprałyśmy. Otrzepałam się, niebieskawe krople
poleciały na towarzyszącą mi suczkę. Zaśmiałam się przyjaźnie, a ona zamerdała
ogonem w odpowiedzi.
- Zapomniałyśmy o najważniejszym punkcie. Jest zima, a
to oznacza, że woda będzie nieco zimniejsza niż w lato - mruknęła pod nosem, również
się otrzepując.
-Na szczęście znam świetny sposób na rozgrzewkę –
powiedziałam z uśmiechem. Sunia odwzajemniła uśmiech.
-Ruszajmy nieco pobiegać! – Hope rzuciła się pędem przed
siebie. Sekundę później siedziałam jej na ogonie. W końcu padłyśmy zdyszane pod
jakimś drzewem.
-Hej smerfie! – krzyknęłam do Borderki, wstając. Suczka wyszczerzyła
do mnie swoje zęby, ale nadal leżała. Odeszłam kawałek, po czym znienacka posłałam
w jej kierunku śnieżkę. Pocisk trafił w bok głowy Hope. Spojrzałam na nią
wyzywająco.
-Ja ci pokażę! – powiedziała, śmiejąc się i puszczając za
mną w pogoń. Biegłyśmy przez las,
obrzucając się białymi kulkami. Nagle przystanęłam. Przyjaciółka nie zdążyła
wyhamować i z impetem wpadła na mnie. Obróciłam gwałtownie głowę.
Rozglądałyśmy się wokół, ale widać było tylko przyprószone
śniegiem drzewa.
Za nami rozległ się trzask łamanej gałązki.
-Co to było? – spojrzałam z przerażeniem na moją
towarzyszkę. Dostrzegłam w jej oczach strach. Dwie suczki, same, w lesie. Super! Na szczęście, już po chwili wszystko
zostało wyjaśnione. Zza pni wychyliła głowę samica łosia.
Hopuś ^^
Polujemy na łosicę?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz