Spojrzałam na królika, którego trzymał Devo Say. Bezwładne ciałko zwisało z pyska psa. Ten widok momentalnie odebrał mi apetyt. Pozostali zabrali się do jedzenia. Po chwili pół zdobyczy zniknęło w żołądkach Zampy i kundelka.
-Na pewno nie masz ochoty? – zapytała suczka, odgryzając spory kawałek mięsa.
-Dziękuję – zaprzeczyłam ruchem łba. Kiedy towarzysze skończyli posiłek, postanowiliśmy się przejść nad Autostradę. Dziwne miejsce na spacer, jednak miałam ochotę zrobić coś szalonego.
W krótkim czasie byliśmy na miejscu. Po drodze mknęły auta, widoczne tylko jako kolorowe smugi. Stanęliśmy na skraju lasu, z ciekawością przyglądając się ruchowi. Nieopodal nas jakiś samochód zjechał na pobocze. Podbiegłam bliżej, kiedy kierowca wysiadł i zaczął intensywnie wymiotować. Zaglądnęłam do środka szarego samochodu. W mój pysk uderzyła fala nagrzanego powietrza, było takie przyjemne! Wskoczyłam na tylne siedzenie. Devo poszedł w moje ślady, jednak
![]() |
| [...] Pędziliśmy ulicą [...] |

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz