Bardzo mnie zaskoczyła reakcja suczki i jej energiczny start, lecz nie tylko to. Bardzo ucieszyłem się gdy dowiedziałem, że mi w pełni zaufała. Nie pozostawiając jej dłużny, szybko skoczyłem na przód i zacząłem biec za Sode, która była już daleko na przodzie. Jednak z takim husky jak ja nie zadziera się. Szybko dogoniłem sukę i zrównałem z nią swój bieg. Ta widząc jak powoli ja doganiam, przyspieszyła, spoglądając na mnie dumnym wzrokiem. Pokręciłem głową i uśmiechnąłem się triumfalnie. W tym samym momencie przed nami jakby z ziemi wyrosło kilka psów, które spokojnie się przechadzały. Złapałem Sode za sierść, by uchronić ja przed niebezpieczeństwem zderzenia. Zatrzymaliśmy się na lodzie w idealnym momencie.
-Nigdy więcej biegu na lodzie i wpadania na psy- powiedziałem, powoli schodząc z zamarzniętego śniegu.
-Nie skończyliśmy biegu- odparła, również powoli i zgrabnie schodząc z lodowiska.
Posłałem jej wymowne spojrzenie i padłem na śnieg. Podeszła bliżej.
-To nie oznacza, że ci odpuszczę. Zresztą i tak bym wygrała- odparła z uniesioną głową.
-Ta, na pewno byś wygrała i ja na to bym ci pozwolił- odezwałem się po chwili z cieniem złośliwości w głosie.
Wytknęła mi język, ja za to przewróciłem ją. Upadła na śnieg, a na jej pysku wylądowała spora kupka śniegu. Zacząłem się śmiać, lecz po chwili dostałem w pysk ogromną kulką. Spojrzałem zaskoczony.
-A więc to tak gramy?- odpowiedziałem rozbawiony i zacząłem w nią rzucać śnieżkami.
__________________________
Po skończonej zabawie upadłem zmęczony na zaspę w śnieg, śmiejąc się cały czas. Spojrzałem na Sode. Stanęła obok mnie, a na jej sierści zalegało pełno śniegu. Zresztą tyle samo co na mojej.
-Chyba nigdy się tyle nie naśmiałem- powiedziałem, zamykając oczy i rozkoszując się promieniami słońca.
Sode?
Nie muszę chyba mówić co z moją weną Cx
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz