Kolejne nudne popołudnie.Ja chce zrobić coś szalonego!Coś zwariowanego!Chce poczuć adrenalinę...tylko jak?Zazwyczaj takie sytuacje same wpadają mi pod łapę ale dziś totalne zero.Siedziałam na moście przecinającym wąską ale długą rzekę.Zdawał mi się ,że ten dzień nigdy się nie skończy i będzie trwał wieki.Po chwili położyłam się i zaczęłam moczyć zmęczone łapy w przeźroczystej wodzie.Nagle z tafli wody zaczęły się wynurzać bąbelki.Nie wiedziałam co się dzieje ale po chwili wszystko stało się jasne.Z wody wynurzył się jakiś pies.
-Akuku-zaśmiał się.
Z przerażenia odskoczyłam w bok.Nie mogłam złapać równowagi i wpadłam do wody.Nie umiałam pływać dlatego szybko wciągnęłam się na most.Zapewne wyglądało to przekomicznie.Byłam odrobinę zła na psa ale oto właśnie mi chodziło,by wreszcie coś się zdarzyło.
-Hah nic ci ni jest?-spytał z uśmiechem.
-Chyba nie-odpowiedziałam otrząsając się z wody.
-Jestem Max-powiedział wskakując na most.
-Miło mi-odparłam-Marika-uśmiechnęłam się...
<Max?>
Sorki ,że takie krótkie ale mam pomysła na następne Cd *0*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz