Rozmawiałem z członkami watahy, wszystkie wilki martwiły się
o swoją alfę.
Poszedłem sprawdzić, co u Loreleí. Wadera powoli odzyskiwała przytomność i unosiła łeb.
-Jak się masz? –spytałem.
-Lepiej –
uśmiechnęła się.
-To dobrze. Tamta
suczka zaproponowała watasze schronienie – możecie mieszkać w okolicznych
lasach.
Wilczyca ściągnęła "brwi".
-A co z tobą? Nie zostajesz z nami?
Westchnąłem.
-To nie jest moje miejsce. Wiesz o tym Lora. – spojrzała na
mnie – Znalazłem sforę, do której mam zamiar dołączyć. Będę was odwiedzał,
obiecuję.
***
Wieczorem
***
Stan Loreleí
poprawił się na tyle, żeby wataha mogła ją przetransportować do nowego domu - lasu iglastego nieopodal. Przytuliłem Lorę
na pożegnanie i podszedłem do Sode No Shirayuki.
O dziwo, suczka
wychodziła z jaskini tylko raz, czy dwa. Usiadłem obok.
-Sode… A odnośnie
dołączenia do sfory…
-Tak? – uśmiechnęła
się.
-Przyjmuję
propozycję.
-To świetnie! Już
poinformowałam alfę o twoich znajomych –Wskazała na wychodzące wilki. Czyli
była na terenach sfory. – trzeba mu będzie również powiedzieć o nowym
członku.
Przekrzywiła głowę
i przypatrywała mi się chwilę w milczeniu. Nie przerywałem go.
-Chodź, przedstawię
cię Maxowi.
Husky wstała i
zaczęła się kierować w stronę wylotu jaskini. Nie byłem pewny co o tym myśleć.
-Maneki-Neko?
Podniosłem się.
-Wystarczy… Maneki.
Albo Neko – dodałem po chwili.
Sode? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz