***
Obudziłam się dość późno, słońce było już wysoko. Wyszłam z jaskini. Dzień zapowiadał się normalnie, rano udałam się na codzienną przechadzkę wzdłuż strumyka. Jedak tego dnia strumyk był jakiś inny...Ba, był jakiś magiczny! Mienił się wszystkimi kolorami tęczy. Ciekawa co jest źródłem tego zjawiska udałam się w miejsce gdzie zaczynał się strumyk. Musiałam wdrapywać się na górę, ale w końcu udało mi się, strumyk wypływał z jaskini. Weszłam do środka i moim oczom ukazała się wielka tęcza wpadająca do strumyka. Wpadała z dużej dziury z 'sufitu' jaskini. Zdumiona podeszłam do tęczy, przy tym nie byłam ani trochę mokra, mimo, że tęcza wpadała na sam środek strumyka. Gdy dotknęłam łapą tęczy zostałam jakby wessana i znalazłam się w przepięknym miejscu. Łąki były tam soczysto zielone, wszędzie biegały przeróżne zwierzęta. Był tam także tęczowy strumyk. Z niedowierzaniem patrzałam na wszystko.
- Witaj! - usłyszałam głos i odwróciłam się.
Moim oczom ukazały się dwa śnieżnobiałe psy ze skrzydłami.
- Ty jesteś Lexi, prawda? - zapytała jedna z suczek.
- Yy.. T-tak, tak... - bełkotałam. - S-skąd wiesz?
- Czekaliśmy na Ciebie. - odezwała się druga.
- Na mnie? Jak to? - zapytałam.
- Wiedziałyśmy, ze przyjdziesz. - mówiła dalej.
- Ale... Zaraz, gdzie ja właściwie jestem?
- W raju. - odparła.
- W raju? Jak to w raju? - wystraszyłam się.
- No tak... - powiedziała jedna.
- Poprzedniego wieczoru utopiłaś się. - dokończyła druga.
- Co?! - zaczęłam panikować. - Ja nie mogę! Ja nie chce! - krzyczałam.
- Spokojnie... - mówiły.
- Nie!
Zaczęłam biec w kierunku strumyka, myślałam że dzięki niemu uda mi się stąd wyjść, nie wierzyłam, że umarłam.
- Nie odejdziesz stąd. - powiedziały.
- Ja muszę wrócić! - moje oczy się zaszkliły. - Muszę...
- Nie!
Nagle wszystko zrobiło się szare i ponure, strumyk zaś krwisto czerwony. Piękne śnieżnobiałe suczki, zamieniły się w czarne bestie.
- Zostaniesz tu na zawsze! - śmiały się. - Nie chciałaś być w raju, to będziesz żyć w piekle!
W tym momencie rzuciły się na mnie, a ja obudziłam się w jaskini, w moim legowisku. Wyszłam na zewnątrz i rozejrzałam się, była noc - pełnia. Wszystko wyglądało po staremu. Spojrzałam w górę i uśmiechnęłam się w duszy. To jeszcze nie mój czas...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz