Jedna chwila wystarczyła bym w głębokim niepokoju wyprostowała się i zwinnie wskoczyła na kamień. Zaczęłam nasłuchiwać.
-Na pewno coś słyszałam...- byłam trochę niespokojna. Takie zachowanie leży w mej naturze. Zwykle po prostu boję się o siebie. Nikt nie powiedział, że miałam przeszłość usłaną różami. Bywa to niestety denerwujące. Dlaczego tylko niektórzy mają miłe życie? Chciałam wtedy znaleźć kogoś kto by mnie zrozumiał...
-Dlaczego do cholery jasnej nigdzie nie ma...! Jak to mówił Hiro... Mej bratniej duszy- kopnęłam kamień po czym westchnęłam ciężko i opuściłam głowę. Usiadłam na śniegu.
Usłyszałem szczeknięcie.
Gwałtownie uniosłam głowę do góry by sprawdzić co jest źródłem głosu. Co... A może raczej kto? W oddali zobaczyłam suczkę. Na pierwszy rzut oka alaskan husky. Podeszła bliżej i rzeczywiście miałam rację, była to husky. Wstałam i również zaczęłam iść w jej stronę.
Proszę cię bądź miła...- powiedziałam sama do siebie w duchu. Spojrzałam na stojącą nieopodal mnie husky. Lustrowałam ją spojrzeniem.
-Kim ty jesteś?- spytała niepewnie. Nie byłam zdecydowana, jak mam jej odpowiedzieć.
-Lucy. Członkini sfory Crazy Dogs- wyjaśniłam. -A ty?- dodałam z ciekawością w głosie.
-Sode No Shirayuki. Beta sfory Crazy Dogs- odpowiedziała suczka lustrując mnie wzrokiem. Czułam, że była tak samo niepewna co do mojej osoby, tak jak ja do niej. Coś nowego...
-Wyrazy szacunku- mruknęłam. -Tylko nie pytaj co tu robię...- westchnęłam.
-Okay... W takim razie... Co tu robisz?- spytała złośliwie. Przekomarzanie się, tak? Nie myślałam, że tu jest ktoś podobny do mnie.
-Ygh... Samotność. To idealnie określa mój stan...- westchnęłam. -Czuję jakby samotność stała się moją bratnią duszą... Za Chiny nie chce mnie opuścić- dodałam siadając na śniegu i spuszczając głowę. Suczka spojrzała na mnie jakby ją olśniło, jednak wciąż zachowywała powagę.
Sode?
Początki tak bardzo trudne. ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz