No to się doigrałam, Hiro chce przejść przez most nad Rzeką Zguby. Moje uczucia co do tego wyzwania były mieszane, z jednej strony bałam się przejść, z drugiej nawet tego chciałam, ale co jeśli liny pękną? A może to wcale nie jest takie straszne? A jeśli coś się stanie mi lub Hiro? Po głowie krążyły mi różne myśli. Po jakimś czasie przyszliśmy do Rzeki Zguby. Trochę już miałam nadzieję, że mostu już tam nie ma, może był słaby i się urwał, ale nie most tam był. Zbliżyliśmy się do niego i spojrzeliśmy w dół na rwącą rzekę.
- Ale w razie czego będziesz mnie ratował? - powiedziałam niby żartobliwie, ale z odrobiną strachu w głosie.
- Ależ oczywiście. - odparł z uśmiechem Hiro i powoli wszedł na most, tuż za nim niepewnie kroczyłam ja.
Most się chwiał, a na każdy krok odpowiadała masa trzeszczących dźwięków. Hiro szedł dość pewnie, a przynajmniej tak mi się wydawało. Może gdybym nie miała złych wspomnień z wodą też bym tak się czuła.
Deski w moście były dziurawe, większość w części odłamane. Liny w miejscach narwane, kawałki nawet latały na wietrze. W pewnym momencie Hiro się zatrzymał.
- Czujesz to? - powiedział zamykając oczy i biorąc głęboki wdech.- Co dokładnie? - zapytałam.
Staliśmy na środku ledwo trzymającego się mostu, nad rwącą rzeką, a Hiro po prostu stanął i ze spokojem wziął głęboki wdech, dziwne aczkolwiek bardzo ciekawe zachowanie.
- Powietrze. Takie świeże, orzeźwiające. - powiedział po chwili. - Zobacz. - usiadł spokoje przede mną. - Zamknij oczy.
Zrobiłam jak powiedział, spokojnie usiadłam i zamknęłam oczy. Wtedy poczułam świeże powietrze, usłyszałam szum wody. Czułam się tak spokojnie, taka wyciszona. Cudowne uczucie.
<Hiro?>
tylko się nie śmiej xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz