- Właź w te krzaki! - warknęłam. Tramp wszedł w krzewy i wystawił głowę by obserwować. Nikogo nie było.
Przemieszczaliśmy się przez krzaki. Staraliśmy się iść bezszelestnie, aby ten głos nas nie usłyszał.
W końcu nam się udało. Byliśmy przed jaskinią Trampa. Znów rozległ się ten głos. Nie wiedziałam co mówił, ponieważ mówił niewyraźnie. Patrzyłam na psa.
- Katja, idziemy do jaskini. - powiedział pies z przerażeniem w głosie.
- Dobra. - rzekłam cicho. Weszliśmy do jaskini. Położyłam się w jednym kącie, a Tramp w drugim. Patrzeliśmy z przerażeniem na wyjście z jaskini. W każdej chwili to coś mogło tutaj podejść. Serce waliło mi jak młot. Czułam jakbym zaraz miała dostać zawału. "Głos" cały czas coś mówił. Byłam przerażona. Przyczołgałam się do Trampa i przytuliłam się do niego.
- Nie bój się. - piesek starał się mnie uspokoić, ale nie wychodziło mu to.
- Jak tu się nie bać. To "coś" w każdej chwili może tutaj przyjść. - mówiłam przez łzy.
< Tramp? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz