piątek, 6 lutego 2015

Od Hope - CD Atlasa

Zaśmiałam się, widząc minę psa.
 - Chodź - odezwałam się z uśmiechem na pysku - Przy okazji zapolujemy, bo z tego co wiem, w końcu nie zjadłeś śniadania
Odwzajemnił uśmiech, prychając z rozbawieniem. Wyszłam z jaskini, żegnając się z Max'em. Gdy odwróciłam głowę do tyłu, aby zobaczyć, że Atlas na pewno idzie za mną, zauważyłam, że dopiero stawił pierwszy krok. Pokręciłam pyskiem, rozumiejąc jego obawy.
 - Wiem, że śnieg jest zimny, ale jeśli nie wyjdziesz, zginiesz w męczarniach z głodu - krzyknęłam do niego z poważną miną - A ja ci śniadanka nie przyniosę - dodałam z łobuzerskim uśmiechem
Zaśmiał się i teraz już bez wahania wskoczył głęboko w śnieg i mnie dogonił. Gdy się zrównaliśmy znów ruszyłam. Odetchnęłam z ulgą wdychając świeże powietrze.
 - Dobra, to... gdzie najpierw chcesz iść? - spytałam, jednak dopiero po chwili przypomniałam sobie, że przecież mam go oprowadzić - A no tak, sory. Ostatnio jestem jakaś taka...
Zacięłam się, szukając odpowiedniego słowa, nie musiałam jednak długo szperać w zakamarkach umysłu, bo pies mnie wyręczył, podpowiadając:
 - Nieogarnięta?
 - Tak! Właśnie tak! - roześmiałam się
(Atlas?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz