Popatrzyłem na suczkę, później na szczeniaki.
- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam... - uśmiechnąłem się niepewnie.
- Nie, nie. Spokojnie... - odpowiedziała suczka.
- Jestem Casley, miło mi. - Przedstawiłem się.
- Niita. Idę właśnie z moimi szczeniętami na spacer. - powiedziała.
- Mógłbym się dołączyć? - zapytałem.
- Pewnie! - zaszczekała Niita.
Spojrzałem na jej szczenięta. Słodko się bawiły. Przypomniałem sobie ten obraz... NIE! Nie mogę teraz o tym rozmyślać. Jednak... gdy patrzę na Niitę, na jej szczenięta, to myślę...a byłby pies raz tym szczęśliwym...
- Coś się stało? - wyrwała mnie z transu Niita.
- Nie, nic... - westchnąłem.
Niita się zatrzymała. Jej szczeniaki także.
- Pobawcie się tu. - powiedziała do nich, a pieski zaczęły szaleć po całej łące (na której byliśmy).
Zobaczyłem, że jeden szczeniak podszedł do mnie i dotknął mnie łapą. Odwróciłem się do niego. Piesek zapytał:
- Czy mogę zadać panu pytanie?
- Pewnie.
- Ile razy pan sika?
Wybuchnąłem śmiechem.
- A wiesz... - powiedziałem przez łzy śmiechu. - Tyle ile trzeba!
Niita popatrzyła się na mnie jakimś cudem powstrzymując śmiech.
<Niita?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz