Po chwili jednak uśmiechnąłem się i spowrotem uniosłem lekko nos ku górze. Świeże,przyjemne powietrze.. To właśnie zawdzięczam matce naturze - życie. Jednak to co mówił Hiro - nie wierzę w Boga,nie mam żadnej wiary prócz w siebie. Po chwili zapytałem:
-Hiro,co lubisz?
-Ja,sir? - rozejrzał się wokół.
-Czy na tym świecie jest ktoś inny o imieniu Hiro Azuma,lub przynajmniej Hiro?
-No chyba nie - uśmiechnął się lekko.
-No więc?
-No więc...Moim słabym punktem są suczki i szczenięta..a jak widzisz,lubię przyrodę. A ty?
-Świeże powietrze - westchnąłem - przede wszystkim...
-Tylko tyle? - uśmiechnął się żartobliwie.
-A czy jakaś suczka już ci się spodobała?
-Nie.. na razie nie.. A ci?
Spojrzałem psu w oczy i zamarłem, trwała cisza.
-Mam duże wymagania - westchnąłem,wstałem i zacząłem odchodzić.
-Paniczu Arthurze,gdzie idziesz?!
-Pobyć w samotności... - szepnąłem
***********
And when I'm gone, just carry on, don't mourn
Rejoice every time you hear the sound of my voice
Just know that I'm looking down on you smiling
And I didn't feel a thing, So baby don't feel no pain
Just smile back...
Po prostu uśmiechnij się do mnie..
***********
Te słowa właśnie wynuciłem pod nosem. Były takie ciche,że nawet ja ledwo je usłyszałemusłyszałem.
Westchnąłem,traktowałem Hiro Azumę po prostu jak...jak przyjaciela. Nagle usłyszałem szelest. Ktoś położył swoją zimną od śniegu łapę na moim "ramieniu". Odwróciłem się,był to Hiro.
-Przepraszam cię... - mruknąłem - myślałem że jestem sam..
-Czemu zrobiłeś się taki...szorstki? - zasmucił się lekko.
-Ja jestem szorstki?
-Wybacz,sir... - szepnął patrząc mi w oczy.
-Nie masz za co przepraszać...to ty mi wybacz...
-No więc,paniczu Arthurze...Wybaczam ci,jakie to wymagania?
-Musi być mądra - powiedział patrząc w pojawiające się gwiazdy.
Hiro Azumo?
Paniczu
Paniczu
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz