Wskazany przez Hope korytarz zdawał się nie mieć końca.
Szłyśmy, co chwila wysuwając różne teorie na temat - co znajdziemy na
końcu tunelu?
Nie musiałyśmy długo czekać na odpowiedź. Ściana. Zawiedzione cofnęłyśmy się do groty "początkowej".
Tym
razem, to ja wybrałam kierunek. Podążałyśmy niskim korytarzem, szurając
głowami o sklepienie. Dotarłyśmy do niewielkiej nory. Na pierwszy rzut
oka wydawała się pusta, ale zza zajmującego pół pomieszczenia głazu
dobiegało ciche popiskiwanie.
-Jak myślisz, co wydaje te dźwięki? - zapytała Hope i spojrzała na mnie wielkimi oczami.
Zaczęłyśmy
się skradać. Oczywiście; ja, to ja. Nadepnęłam na drobny szkielet,
chyba były to resztki myszy. Usłyszałam chrupnięcie, a potem głośny syk.
Lisica zastrzygła uszami, zasłaniając swoje młode. Razem z przyjaciółką
powoli się wycofałyśmy.
-Coś nie mamy dziś szczęścia -
powiedziałam, przy okazji kręcąc głową. Pozostał nam już tylko jeden
tunel do zbadania, więc poszłyśmy w jego stronę. Korytarz był sporej
wielkości - mieściłyśmy się w nim bez problemu. W ciszy przebyłyśmy
odcinek łączący "główną" grotę, z kolejną napotkaną na naszej drodze.
Komora służyła lisiej rodzince za składowisko, pełno tam było różnych
zabawek (zarówno psich, jak i ludzkich), narzędzi, sztućców, opakowań po
jedzeniu oraz wszelakich ubrań. Zbliżyłyśmy się do sterty szmat.
Parksnęłam śmiechem, widząc przyjaciółkę ze skarpetami na uszach. Zobaczyłam
stos zabawek dla psów - czego tam nie było... Liny, gryzaki, gumowe
kurczaki i wiele, wiele innych.
![]() |
| [...] złapałam w zęby niebieską piłeczkę [...] |
Nagle dostrzegłam prawdziwe
cudeńko. Szybko złapałam w zęby niebieską piłeczkę, z małą łapką na środku. Kilka razy rzuciłam nią o ścianę. Raz nawet trafiłam Borderkę w głowę.
Zaczęłyśmy zabawę moim znaleziskiem, jednak po pewnym czasie uznałyśmy, że czas na zabawę przyjdzie później.
-Lepiej zajmijmy się czymś pożytecznym - powiedziałam i podeszłam do kolejnej sterty.
*Pół godziny później*
Hope nadal myszkowała między ciuchami, a ja zajęłam się szukaniem wyjścia. Problem w tym, że nie mogłam go znaleźć...
Zaniepokojona zawołałam suczkę.
-Może wyjście gdzieś tu jest, tylko wcześniej go nie zauważyłyśmy?
Hopuś ;3
Jest gdzieś ukryte wyjście, czy musimy się przekopywać? 0.0


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz