sobota, 21 lutego 2015

Od Quer CD Hope

Wskazany przez Hope korytarz zdawał się nie mieć końca. Szłyśmy, co chwila wysuwając różne teorie na temat - co znajdziemy na końcu tunelu?
Nie musiałyśmy długo czekać na odpowiedź. Ściana. Zawiedzione cofnęłyśmy się do groty "początkowej". 
Tym razem, to ja wybrałam kierunek. Podążałyśmy niskim korytarzem, szurając głowami o sklepienie. Dotarłyśmy do niewielkiej nory. Na pierwszy rzut oka wydawała się pusta, ale zza zajmującego pół pomieszczenia głazu dobiegało ciche popiskiwanie.
-Jak myślisz, co wydaje te dźwięki? - zapytała Hope i spojrzała na mnie wielkimi oczami.
-Chodźmy sprawdzić - ruszyłam w kierunku skały.
Zaczęłyśmy się skradać. Oczywiście; ja, to ja. Nadepnęłam na drobny szkielet, chyba były to resztki myszy. Usłyszałam chrupnięcie, a potem głośny syk. Lisica zastrzygła uszami, zasłaniając swoje młode. Razem z przyjaciółką powoli się wycofałyśmy.
-Coś nie mamy dziś szczęścia - powiedziałam, przy okazji kręcąc głową. Pozostał nam już tylko jeden tunel do zbadania, więc poszłyśmy w jego stronę. Korytarz był sporej wielkości - mieściłyśmy się w nim bez problemu. W ciszy przebyłyśmy odcinek łączący "główną" grotę, z kolejną napotkaną na naszej drodze. Komora służyła lisiej rodzince za składowisko, pełno tam było różnych zabawek (zarówno psich, jak i ludzkich), narzędzi, sztućców, opakowań po jedzeniu oraz wszelakich ubrań. Zbliżyłyśmy się do sterty szmat. Parksnęłam śmiechem, widząc przyjaciółkę ze skarpetami na uszach. Zobaczyłam stos zabawek dla psów -  czego tam nie było... Liny, gryzaki, gumowe kurczaki i wiele, wiele innych. 
[...] złapałam w zęby niebieską piłeczkę [...]
Nagle dostrzegłam prawdziwe cudeńko. Szybko złapałam w zęby niebieską piłeczkę, z małą łapką na środku. Kilka razy rzuciłam nią o ścianę. Raz nawet trafiłam Borderkę w głowę. 
Zaczęłyśmy zabawę moim znaleziskiem, jednak po pewnym czasie uznałyśmy, że czas na zabawę przyjdzie później. 
-Lepiej zajmijmy się czymś pożytecznym - powiedziałam i podeszłam do kolejnej sterty. 

*Pół godziny później*

Hope nadal myszkowała między ciuchami, a ja zajęłam się szukaniem wyjścia. Problem w tym, że nie mogłam go znaleźć...
 Zaniepokojona zawołałam suczkę.
-Może wyjście gdzieś tu jest, tylko wcześniej go nie zauważyłyśmy?



Hopuś ;3
 Jest gdzieś ukryte wyjście, czy musimy się przekopywać? 0.0

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz