sobota, 21 lutego 2015

Od Maneki-Nekiego CD Lydianne Lucy

-Z tobą zawsze - wyszczerzyłem kły w odpowiedzi - Pytanie tylko - gdzie?
Lydianne z uśmiechem nakazała mi podążać za sobą. Nie znałem jeszcze za dobrze terenów sfory, więc bez słowa udałem się za swoją siostrą.
-Miałeś już okazję kogoś poznać? To znaczy - poprawiła się Akita - kto zaproponował ci dołączenie do Crazy Dogs?
-Twoja znajoma, Sode No Shirayuki. - o dziwo towarzystwo Bety wydawało mi się... znośne. Nie była tak gadatliwa jak większość suczek, które w życiu spotkałem.
Przez resztę drogi wspominaliśmy chwile spędzone z rodziną oraz naszą późniejszą ucieczkę. Kiedy wreszcie dotarliśmy do Mrocznej Puszczy, zaczynało już świtać. Wschodzące słońce oświetlało trzy warchlaki leżące na ziemi. 
-Co powiesz na dziczyznę na... śniadanie?
Lyddy przyjęła pozycję i spojrzała na mnie z oczekiwaniem. Naprężyłem wszystkie mięśnie.
-Gotowa? - spytałem.
-Zawsze i wszędzie.
Ruszyliśmy biegiem na najbliższego dzika. Wszystkie młode zerwały się do ucieczki. Mimo swojego wieku, były bardzo szybkie. Razem z Lydianne świetnie się zgrywamy, więc już po chwili powalony warchlak kwilił w krzakach. Przeciągnięcie ofiary nie było łatwe - strasznie się miotało - nawet we dwójkę ledwo daliśmy radę. Lydianne zaczęła "bawić się" jedzeniem - był to jeden z jej nawyków, którego szczerze nie cierpiałem. Szybko przegryzłem tchawicę zdobyczy. Odyniec wydał ostatnie tchnienie i zdechł. Siostra tylko popatrzyła się na mnie i po chwili zabrała do spożywania posiłku. Dogoniłem drugie z młodych. Było słabsze od poprzedniego, wyraźnie niedożywione. Widocznie starsze rodzeństwo nie dopuszczało go do jedzenia przynoszonego przez matkę. Zabiłem dziczka jednym mocnym machnięciem łapy.
Oczy kleiły mi się ze zmęczenia, w końcu nie spałem całą noc.
-Lyddy?
-Tak braciszku?
-Czy mógłbym... uciąć sobie krótką drzemkę w twojej jaskini - spojrzałem na nią z nadzieją - Oczywiście, jeśli ją posiadasz.


Lyddy ;3
Krótka przerwa w pisaniu i wychodzi coś takiego... ;-;
P.S. Byłam nieobecna przez ostatni tydzień, przepraszam, że czekałaś tak długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz