Była już późna godzina więc poszliśmy spać. Zasnęłam pierwsza bo Quer liczyła sobie jeszcze owce. Od razu musiało mi się coś przyśnić. Śniło mi się ,że jestem różowym jednorożcem i rzygam tęczą. Latam wśród różowych chmur i krzyczałam. "Jestem debilem!". To było dość dziwne ale co tam niech się dzieje co chce. Miałam zeza i grzywę ze śmieci. Język miałam na wierzchu na którym mieszkały muchy. Fuu..Jakie ja mam sny. Czasem się zastanawiałam czy ja przypadkiem gorączki nie mam. Nagle w moim śnie pojawił się gołąb. Był wielki z niebieskimi skrzydłami. Poleciałam na jego głowę i...nasrałam mu na nią. Ten nic se z tego nie zrobił nawet jeśli moje gówno było od niego większe i przycisnęło go do ziemi. Leciałam dalej srając wszystkim na łby. W końcu doleciałam do mojego domu i...obudziłam się. Wrzasnęłam najgłośniej jak potrafiłam.
-JEDNOROŻCU SRAJ!-Wrzasnęłam a przede mną stała zdziwiona suczka.
-W nocy strasznie się darłaś i mnie pokopałaś.-powiedziała przymrużając oczy.
-Eee bo miałam sen o jednorożcu..-powiedziałam zakłopotana.
-Jednorożec srożec..-powiedziała z ironią i potem dodała.
-Ty lepiej uważaj co jesz przed snem..-spojrzała na mnie jak na skończonego debila. No tak przecerz miałam sen o jednorożcu który wszystkim srał na łby i rzygał tęczą. Już coś ze mną nie tak.
(Quer xD)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz