czwartek, 5 lutego 2015

Od Josha do Lavendy

Praktycznie nikogo jeszcze w tej sforze nie poznałem i postanowiłem to zmienić. Po prostu przejść się z nadzieją że wpadnę na jakiegoś psa.
Jakie ja miałem szczęście że trafiłem właśnie na nią.
- Hej! - zawołałem, podchodząc do niej. Siedziała nad brzegiem oczka wodnego, całkiem niemałego, i wpatrywała się w swoje odbicie.
- Cześć. - odezwała się. Dopiero po chwili zwróciła na mnie większą uwagę. - Nie znamy się...?
- Jestem Josh. - wypaliłem. - Taki nowy.
- Aha. - wydawała się tak bardzo wciągnięta w rozmowę, że pewnie nie zobaczyłaby lecącego jelenia, który zahaczyłby o jej głowę kopytem.
Podchodzę więc do niej i siadam obok.
- O czym myślisz? - pytam, patrząc na nią.

Lavenda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz