piątek, 6 lutego 2015

Od Atlasa - Quest 2

Otworzyłem leniwie jedno oko a zaraz po nim drugie. Jednak nie obudziłem się "jak zwykle". Na moim mięciutkim posłaniu z liści tylko na twardym i obślizgłym kamieniu. Wstałem z kamienia i obszedłem całą jaskinię dookoła. Nie zauważyłem nic podejrzanego dopóki nie wszedł wielki mastif tybetański z owczarkiem niemieckim. Mastif przedstawił się bardzo miło:
-Witaj mój drogi. Mam na imię Strom a to Rose.
[...] "Rose wyszczerzyła swoje kły w
uśmiech" [...]
Rose wyszczerzyła swoje kły w uśmiech który nie wygląd zbyt zachęcająco.

Gdy Strom zobaczył jak się trzęsę to podgryzł ucho Rose i zgromił ją wzrokiem. Po czym nie zbyt miło się uśmiechnął. Ogółem to całe towarzystwo nie było zbyt miłe ani nie było ze sfory Crazy Dogs! Właśnie... Gdzie ja jestem? Gdzie Crazy Dogs?? Popatrzyłem na Storma który coś szeptał do ucha Rose. Rose uśmiechnęła się szyderczo i rzekła:
-Jesteś na potrzebny w SKP.
-W czym?- powiedziałem.
-W Sforze Krwawych Psów- dodał z nutką złości Strom.
-Nie! Ja mam własną sforę!- powiedziałem pokazując kły
-Opór? Hę? Star! Light! Na arenę z nim...- wrzasnął Storm.
Po sekundzie do jaskini wszedł doberman i husky. Husky chyba nazywał się Light szepnął mi do ucha:
-Słodkich snów..
I nagle poczułem obrzydliwy zapach, i zemdlałem..

****

Obudziłem się w jakiejś jaskini w której wyjście zabarykadowane było kamieniami. Była widoczna tylko jedna dziura. Ze mną siedziały jeszcze dwa psy, kundelek i jamnik. Jamnik żałosnym tonem rzekł:
-Wszyscy zginiemy! To koniec... I tak życie me nie miało najmniejszego sensu... Auu!- zawył przeciągle.
Kundelek zawtórował mu przeraźliwym wyciem. Warknąłem:
-Świetnie jeszcze wsadzili mnie z jakimiś wariatami...
Nagle kamienie się rozsunęły i wszedł do nas Strom rzekł:
-Przeżyje tylko ten kto pokona bestię.
Mówiąc to pokazał łapą w stronę jaskini z której dochodziły straszne ryki. Przełknąłem ślinę. Nagle z jaskini wyszła straszna bestia.
[...] "Nagle z jaskini wyszła straszna bestia" [...]
Niedźwiedź ryknął, a jamnik aż się skulił. Podszedłem do jamnika i szepnąłem:
-Nie bój się... Jesteś bezpieczny!
Jamnik popatrzył na mnie oczyma pełnymi nadziei i przestał dygotać.
-Naprawdę?- zapytał.
-Tak- odparłem.
Jamnik się rozpogodził a ja usłyszałem ciche:
-Pssyt..Tutaj!
Zobaczyłem Hiro. ,Tak się ucieszyłem na jego widok, że aż zapomniałem, że bestia zaczyna się do mnie intensywnie zbliżać. Niedźwiedź stanął na tylnych łapach i z mocą walnął Stormem o ścianę. Storm warczał:
-Ty głupia bestio! Nie na mnie kreaturo! Na niego!
Niedźwiedź chyba za bardzo się nim nie przejął. Podszedł do skały pod którą leżał Strom i strzelił łapą w skałę. Z której zaczęły spadać kamienie i stopniowo przygniatały Storma. Już po chwili go nie było, a niedźwiadek jak gdyby nigdy nic. Poszedł do jaskini. Później Hiro mi wytłumaczył dlaczego niedźwiedź się wnerwił:
-Po prostu ten pajac, Strom obudził go ze snu zimowego -tu westchnął teatralnie i zaraz dodał -A biedny niedźwiedź się wściekł.
Jamnik i kundelek poszli w stronę swojej sfory. Byłem dumny że nasza sfora ma takiego mądrego Betę jaki i Alfę. Poszedłem razem z Hiro do sfory od razu jak przyszedłem do jaskini. Poszedłem spać. To była męcząca przygoda!

1 komentarz: