wtorek, 27 stycznia 2015

Od Arthura C.D. Hiro Azumy

Ponownie usłyszeliśmy wycie... Było głośniejsze niż przedtem.
-Chyba jesteśmy blisko, Hiro... - oznajmiłem - Będziemy iść pod wiatr,aby nas nie wyczuli...
Samiec jedynie pokiwał lekko głową. Zaczęliśmy iść,a z iddali zobaczyliśmy białą plamę - Caliena. Za nim prawdopodobnie stróżowali Kiba wraz z Mexic'em. ~A więc~ pomyślałem.
-Choćmy.
Hiro Azuma nadal w milczeniu ruszył tóż za mną. Teraz wyraźnie było ich widać. Krążyli wokół martwego łosia.
-Hiro,mam plan.
-Uważnie cię słucham. - odpowiedział.
-To będzie jak mała zemsta,ja odwrócę ich uwagę a ty w tym czasie podkradniesz i schowasz zwierzynę,zgadza się?
-Tak jest,sir...
~~~~~~~~~~~~~°~~~~~~~~~~~~~
Zaczęła się akcja. Skoczyłem białemu wilkowi na głowę a dwa pozostałe wilki zaczęły mnie gonić. Hiro natomiast podbiegł do padliny i przetargał ją za krzaki. Przyspieszyłem a za drapieżnikami unosił się dym. Wskoczyłem na gałąź nie wysokiego drzewa. Wilki po paru sekundach szczekały na mnie a ja jedynie śmiałem się patrząc im w żywe oczy.
-Nie jest kotem,zaraz spadnie - powiedział Kiba do swych kumpli.
-Idioci - uśmiechnąłem się do siebie. 
-Sam nie jesteś lepszy - burknął Calien
-Tak samo jak wy! Naruszacie prawo stad!
-On ma racje - usłyszałem szepty.
-Hańba wam! - warknąłem i stanąłem,a przez tą całą sytuacje zapomniałem o zwierzynie.
Po paru minutach wilki wycofały się a ostatni raz jeszcze Mexico spojrzał na mnie zimnym wzrokiem.
-I nigdy nie wracajcie! -zaśmiałem się po zejściu z drzewa.
-No gratulacje - zaśmiał się Hiro Azuma.
-Eee tam - uśmiechnąłem się głupio - zjedzmy.
Pies pokiwał głową i odwzajemnił szczery uśmiech. Po łosiu prawie nic nie zostało,a Hiro zjadł zaledwie jedną czwartą.
-Gdzie ty to wszystko mieścisz,paniczu Arthurze?
-Sam nie wiem,pięciu żołądków raczej nie ma - parsknąłem śmiechem.

Hiro Azuma?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz