Wkrótce usłyszeliśmy nieśmiałe stąpanie. Pękające pod ciężarem ciała patyki ze ściółką dawały znać, że intruz wcale nie był taki mały. Zdałam sobie sprawę z tego, że wilk może być potwornie duży i nie sprostamy mu we dwoje. Mimo to dalej wypatrywałam zwierza. Po kilku minutach ujrzeliśmy coś co niesamowicie nas zdziwiło. Do truchła podeszło onieśmielone, lekko strapione, lecz zaciekawione znalezioną zdobyczą stworzenie, które wlepiało w nie głębię swych ślepiów.- I co robimy teraz, Sherlocku?! - krzyknęłam z poirytowaniem widząc wąchającego jelenia koleżkę z pędzelkami na końcach uszu.
<Percival? I co teraz? ._.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz